Archiwa tagu: American Pale Ale

Ekstrawertyk [Golem]

Golem Ekstrawertyk

Wszyscy mamy takiego znajomego, który po piwie (lub sześciu) zatańczy na stole w pubie, powywija kazaczoka na dyskotece czy będzie śpiewał szanty na imprezie pełnej piwnych świrów. Świat potrzebuje ludzi, którzy potrafią uwolnić swoją pozytywną energię.

Ekstrawertycy nie potrzebują dodatkowych wzmacniaczy, ale nie oszukujmy się – piwo jest dobrym katalizatorem, napędzającym dobry humor jeszcze szybciej i efektywniej. Ale psychoanalizę zostawmy specjalistom. Lepiej od ludzkiej psychiki znam się na piwie (co nie czyni mnie również specjalistą 😉 ). Jak było w Ekstrawertyku? Zachęcił mnie chwyt marketingowy „oldschool”. Miałem nadzieję, że poczuję smaki i aromaty związane z początkami mojej przygody z piwami rzemieślniczymi. Niestety moje oczekiwania i zawartość butelki się rozminęły. Fakt faktem, nie było źle. Myślę, że prezentowana APA znajdzie swoje grono fanów. Ja do niego nie będę się zaliczał. Ale kto wie, może to kwestia punktu odniesienia – przed tym oldskulem wypiłem dziesiątki innych reprezentantów stylu. I problemem mogą okazać się moje wymogi, które wzrastając zatarły już wspomnienia pierwszych kroków w świecie kraftu.

Americano [Brodacz]

Brodacz Americano

<beeeeep>
Po kilkudniowej przerwie wysyłam znak życia. Nie chorowałem, nie zapiłem i nie leniłem się. Wręcz przeciwnie – przepisywałem wywiad, który w tej chwili czeka na autoryzację. Jak tylko ją uzyska – od razu się nim podzielę. A póki co czas na kolejne piwo.

Nadszedł czas na Americano, oczekujące na swoje 5 minut od czasu Street Beer Festiwalu, zorganizowanego z okazji urodzin Łodzi. Udało mi się zakupić butelkę bezpośrednio na stoisku browaru za 10 zł. Stylistyka etykiety jest cechą rozpoznawczą Brodacza, nie sposób jej pomylić na półce z konkurencją. Dorzucam do tego bardzo pozytywną ekipę, którą miałem okazję spotkać  w Łodzi dwukrotnie. Mimo że były to dwa różne składy, było o czym pogadać. Czytaj dalej Americano [Brodacz]

Big Chmielowski [Pracownia Piwa]

Pracownia Piwa Big Chmielowski

Koleś był znany wszystkim lokalsom w Modlniczce. Nie ze względu na szczególne osiągnięcia. Rozpoznawalny był przede wszystkim ze swojej zielonej chmielogłowy i wiecznego chillowania w Pracowni Piwa.

Pewnego dnia padł ofiarą paskudnej pomyłki. Ludzie wiedzieli, że żyje z boku. Nie miał pracy, nie angażował się społecznie. Mimo to, potrafił przetrwać do… no właśnie, kolejnej wypłaty? Brak stałego zajęcia zrodził plotki, a te zmieniły się w wiejskie legendy. Podobno Koleś kasę brał z własnej głowy. Po zanurzeniu zielonej łepetyny w wodzie, wyrastały na niej dolary. Amerykańskie, tak dla jasności. Nie trzeba było długo czekać by znaleźli się chętni do sprawdzenia praktycznych wariantów zasłyszanej teorii.  Czytaj dalej Big Chmielowski [Pracownia Piwa]

The Crafty Brewing Company Irish Pale Ale [Rye River Brewing Company]

The Crafty Brewing Company Irish Pale Ale

Internet to niesamowita sprawa – miejsce, w którym każdy (w tym ja) może wyrazić swoją opinię w zasadzie w dowolnej dziedzinie. I jakoś to wszystko w moich oczach sprawnie funkcjonuje, dopóki zdania są w miarę zbieżne. Rozbieżności są akceptowalne, bo od nich zaczyna się dyskusja. Problem pojawia się, gdy trafiam na oceny skrajnie różnie od mojej.

Jak nie trudno się domyślić, tak było w przypadku The Crafty Brewing Company Irish Pale Ale. Był okres w moim życiu, w którym widząc okazję do sprawdzenia piwa z zagranicy w przystępnej cenie, leciałem jak Janusz na Crocsy czy Grażyna na torebki Wittchen w Biedrze. Z tych barwnych czasów pochodziło właśnie opisywane dziś piwo – kupione w Lidlu za 6,99 zł. Czytaj dalej The Crafty Brewing Company Irish Pale Ale [Rye River Brewing Company]

Pacific Pale Ale [Artezan]

Artezan Pacific

Jest dobra ekipa, to najważniejsze. Czas wyjazdu – do ustalenia. Cel podróży? Tam gdzie zaprowadzi wyobraźnia. Cztery kółka? Zawsze się jakieś znajdą. Przemyśleć trzeba przede wszystkim jedną kwestię – jakie piwo wypić po dotarciu na miejsce.

Tak, wiem że brzmi to jak treść wyjątkowo niskobudżetowej reklamy. Ale obawiam się, że nieprędko doczekamy lepszych w przypadku naszych piw rzemieślniczych. Na ten moment musimy oglądać (skądinąd dobre) pomysły marketingowców sowicie opłacanych przez duże koncerny. Ale kto wie, może wszystko jest kwestią czasu i któregoś dnia zobaczymy dobrą reklamę jeszcze lepszego piwa. Istotna w tym wszystkim jest jedna rzecz – do mojego opisu z nagłówka doskonale pasuje Pacific Pale Ale. Czytaj dalej Pacific Pale Ale [Artezan]