Pilot [Profesja]

Profesja Pilot

Niskoalkoholowa Profesja – odsłona druga i na ten moment ostatnia. A szkoda, bo ten American Pale Ale o zawartości alkoholu na poziomie 1% wyjątkowo przypadł mi do gustu.

Jak wspomniałem wczoraj przy okazji opisu Szofera, z kilkoma odmianami niskoalkoholowych IPA miałem już przyjemność. Większą lub mniejszą, ale jednak – przyjemność. Dzięki temu miałem nieco lepszy punkt odniesienia – nie tylko wytyczne stylu bazowego, ale również porównanie z tym, co udało się uwarzyć innym. Niemniej Pilota otwierałem z ciekawością.

Z butelki do szklanki przelewał się płyn o barwie między słomkową a delikatnie złotą. Na jego wierzchu utworzyła się niewysoka piana, zbudowana ze średniej wielkości pęcherzyków. Szybko zredukowała się do delikatnego kożucha, jednocześnie dosyć obficie oblepiając ścianki nonic’a. Ze środka wydobywał się zapach o średniej intensywności, nabity nutami herbaciano-kwiatowymi. W tle udało mi się wychwycić również subtelne nuty cytrusowe. Smak zgrywał się z tym, co udało mi się wychwycić nosem – pierwsze skrzypce grały herbata i kwiaty, w tle delikatnie wyłaniały się akcenty grejpfrutowe. Początek był lekko słodowy, finisz natomiast lekko wytrawny. Pojawiła się wyraźna i krótkotrwała goryczka. Całość gładka, przyjemna i bardzo orzeźwiająca.

Moim ulubionym piwem niskoalkoholowym był dotychczas Miłosław Bezalkoholowe IPA. Od teraz obok niego mogę śmiało wymieniać Pilota. Po oba będę sięgał nie tylko wtedy, kiedy będę musiał unikać alkoholu. Bo w piwie chodzi o smak, a tutaj tego nie brakuje.

Pozdrawiam,
Piotr Kołodziejczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *