Krasnolód Heaven Hill Bourbon Barrel Aged [Spółdzielczy & Profesja]

Spółdzielczy Krasnolód BBA

Jeżeli dwa browary rzemieślnicze biorą się za wspólne warzenie piwa – wiedz, że coś się dzieje. Jeżeli jednym z nich jest Browar Spółdzielczy i zabiera się za wymrażanie – wiedz, że dzieje się dobrze. Jeżeli wymrożone piwo trafia do leżakowania w drewnianej beczce po whisky – wiedz, że musisz stanąć w kolejce w sklepie i po cichu liczyć, że będziesz jednym z nielicznych, którym będzie dane spróbować Sztosa.

Na początku był doppelbock, zwany bardziej po naszemu koźlakiem dubeltowym. Część warki została przeznaczona do wymrażania. Część natomiast trafiła bezpośrednio do butelek, które zostały przyodziane w elementy charakterystyczne dla Browaru Profesja. Podstawowa wersja dzisiejszego głównego bohatera otrzymała nazwę Nurek. Zakupiłem go w Piwotece za 8,50 zł. W środku ukryte było klarowne piwo o głęboko brązowej barwie. Patrząc na nie pod światło, można było dostrzec opalizowanie, pojawiały się rubinowe refleksy. Na górze pojawiła się średniej wysokości piana. Dosyć gęsta, delikatnie beżowa, opadła do delikatnego kożucha. W nos uderzył słodki i przyjemy zapach przypalonej skórki od chleba, rodzynek i fig. Całość była dosyć intensywna. Alkohol, mimo że piwo miało 8,9 wolt, był dobrze ukryty. Jeżeli chodzi o smak, był słodki i słodowy, gładki z bardzo lekką goryczką w finiszu. Odczuwalne były melanoidy: skórka od chleba, tost, rodzynki. Alkohol był lekko rozgrzewający. Wysycenie było na niskim poziomie, ciało pełne. Musze przyznać, że podstawka wyszła bardzo dobrze, co rozpalało wyobraźnię jeżeli chodzi o to, co działo się z częścią piwa, którą zajął się Browar Spółdzielczy.

Zanim przejdę do opisu samego piwa, chciałbym w kilku zdaniach napisać o procesie wymrażania. Jak zapewne wiecie, a przynajmniej się domyślacie, procentowo największą część objętości piwa stanowi woda. Ma ona inną temperaturę zamarzania (0°C) niż alkohol etylowy (-114°C). Oznacza to, że jeżeli obniżymy temperaturę piwa poniżej 0°C, woda zacznie zamieniać się w lód. Po odjęciu lodu od wymrażanego trunku, dostaniemy napój o wzmocnionych cechach bazowych oraz o większej zawartości alkoholu. Czy każde piwo można wymrozić? Oczywiście! Ale nie każde warto. Przede wszystkim przeprowadzenie takiego procesu wiąże się z kosztami. Woda jest tanim składnikiem. Jeżeli wyrzucimy ją z piwa, zmniejszymy jego objętość, co spowoduje konieczność zwiększenia ceny. Poza tym wiąże się to z dalszym leżakowaniem, a więc zmniejszeniem mocy produkcyjnych browaru. Ile osób porwie się na zakup drogiego wymrażanego euro lagera? Myślę, że bardzo wąska część grona piwnych świrów. A to oznacza straty dla samego browaru. Poza tym, jak wspomniałem, proces ten wzmacnia cechy bazowe. Jeżeli więc podstawa miała w sobie wadę (np. diacetyl, który dla pewnych stylów jest dopuszczalny na niskim poziomie), zostanie ona również wzmocniona. Ale oczywiście decyzja należy do samych piwowarów, bo to oni będą podejmować ryzyko.

W tym momencie napiszę, że Browar Spółdzielczy wziął się za wymrażanie Nurka i wyjdę z założenia, że każdy wie o co chodzi. Ale piwowarzy na tym nie poprzestali. Otrzymane piwo przelali do 2 dębowych beczek po Jacku Danielsie i Heaven Hill, w których to nie tylko się „przegryzało”, ale i nabierało nowych nut, pochodzących z beczek właśnie. Po okresie leżakowania, piwo trafiło do butelek, sygnowanych przez Browar Spółdzielczy i otrzymało nazwę Krasnolód. Na pięknej, tkanej etykiecie, możemy znaleźć informację, iż zawartość alkoholu wynosi 19% (przypominam, że wersja podstawowa miała go „zaledwie” 8,9%). Dzięki pomocy moich przyjaciół z Bractwa Piwnego, udało się zakupić wersję leżakowaną w beczce po bourbonie Heaven Hill w Piwotece za 57 zł. Pomoc była niezbędna, ponieważ na rynek trafiła nieduża liczba butelek, a popyt na nie był całkiem spory, a ja nie miałem możliwości dotrzeć tam w odpowiednim czasie. Na szczęście, jak widać na załączonym obrazku, dane mi było Krasnolóda spróbować. Co znalazłem w środku?

Piwo ciemniejsze niż w podstawowej wersji. Miało ono kolor bardzo głębokiego brązu. Patrząc pod światło, można było dostrzec subtelne rubinowe refleksy. O ile Nurek pienił się całkiem przyzwoicie, tak Krasnolód nie uraczył moich oczu takim widokiem – piana nie pojawiła się, jedynym jej zalążkiem był bardzo cieniutki łańcuszek drobnych pęcherzyków osadzonych wzdłuż szkła. To co zadziało się w zapachu, to czysta poezja. Wciąż był słodki i słodowy, jednak tym razem pojawiły się wanilia, drewno, praliny i daktyle. I to od razu na pierwszym planie. Akompaniowały im rodzynki, figi, skórka od chleba i lekkie nuty czekolady. Tym razem alkohol był zdecydowanie wyczuwalny, chociaż nie był agresywny. Doppelbock po wymrożeniu (czyli eisbock) wzbogacił również swój smak – był on bardzo intensywny, mocny i słodowy. Wyczuwalne były wanilia, drewno, rodzynki, daktyle, skórka od chleba oraz lekkie nuty bourbona. Całość była słodka, jednak nie oblepiająca. Alkohol przyjemnie rozgrzewał przełyk, nie był palący. Wysycenie było na bardzo niskim poziomie, ciało więcej niż pełne.

Krasnolód w mojej skromnej ocenie jest piwem świetnym. Robi wrażenie tym większe, jeśli zestawić go z piwem bazowym. Mam świadomość, że cena może odstraszać. Jednak jest to piwo, które powinno kupować się raczej z myślą o panelu degustacyjnym niż o samotnym wieczorze. Potężna dawka alkoholu i mocno degustacyjny charakter sprawiają, że można rozdzielić go na 3-4 osoby. Wtedy koszt nie będzie już tak bolesny. A uwierzcie mi, że wrażenie pozostanie.

Pozdrawiam,
Piotr Kołodziejczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *