Archiwum kategorii: Ogólne

Nieokreślona czasowo przerwa techniczna

Piszę o tym z ciężkim sercem, ale przez bliżej nieokreślony czas nie będę dodawał nowych zdjęć i wpisów.

Zdarzyła mi się awaria telefonu, w którym miałem wszystkie zdjęcia i całą bazę przetestowanych piw. Telefon pójdzie do naprawy jak tylko uda mi się ustalić jak skorzystać z serwisu gwarancyjnego (w tym konkretnym przypadku to nie taka oczywista sprawa). Może to potrwać nawet 1,5 miesiąca. W dodatku nie wiem czy uda mi się odzyskać dane, które były w jego pamięci.

Co prawda piwo dosłownie wysypuje mi się z szafek, ale nie mam w domu alternatywnego sprzętu, którym mógłbym robić dobrej jakości zdjęcia. Dlatego, jak już wspomniałem na wstępie, przez jakiś czas będzie tutaj panować cisza. Przepraszam. Nie znam słów, które oddadzą moje zdenerwowanie sytuacją. A znam chyba wszystkie bluzgi świata.

Cieszcie się pogodą, do zobaczenia!

Pozdrawiam,
Piotrek

Kilka Słów o Piwie – wywiad

Wciąż pozostaję przy ubiegłotygodniowych Targach Piwa w Łodzi. Spróbowałem wiele piw, przeżyłem fajne chwile, poznałem ciekawych ludzi.

Kilka Słów o Piwie
Kilka Słów o Piwie (po prawej)

Wśród nich był autor bloga Kilka Słów o Piwie, który podczas drugiego dnia targów prowadził wykład odpowiadający na pytanie „Dlaczego to samo piwo smakuje inaczej w różnych miejscach?” Zrobił to prawilnie. I mimo (dosłownie) zabieganego dnia, znalazł też czas na wywiad, którym mogę się z Wami podzielić – ZAPRASZAM. Poza tym mieliśmy tego wieczora kilka okazji do ciekawych rozmów. Mam nadzieję, że będzie nam dane się jeszcze kiedyś spotkać.

Pozdrawiam,
Piotrek

Słowem wstępu

Jak to wszystko się zaczęło.

Cześć, mam na imię Piotr i moje hobby to picie piwa. Zapewne właśnie się uśmiechnąłeś i pomyślałeś „Jak nas wszystkich”. Cóż, niezupełnie.

W moim przypadku wszystko zaczęło się w 2011 roku. Umówiłem się ze znajomym na spotkanie,  jako miejsce wskazał pub The Eclipse Inn w Łodzi – lokal stylizowany na angielski, z brytyjskimi piwami podpiętymi do kranów. Kiedy chciałem złożyć zamówienie okazało się, że nie znam żadnego z dostępnych tam piw. Było do wyboru kilka różnych ale oraz opcjonalnie cydr. Kolega polecił mi Bishop’s Finger. Trochę zaskoczyła mnie cena (14 zł), ale uznałem że jest to po prostu jeden z tych „modnych lokali”. Barmanka powiedziała, że przyniesie piwo do stolika, ponieważ jego nalewanie zajmie kilka minut. Wróciłem na swoje miejsce zastanawiając się jakim wielkim problemem jest nalanie piwa, skoro trzeba tyle czekać (byliśmy w lokalu zaraz po jego otwarciu, poza nami nie było nikogo). Kiedy tylko trunek dotarł na stół, zrozumiałem swoją ignorancję. Piwo było inne niż wszystko co dotychczas piłem. Człowiek przyzwyczajony do koncernowych lagerów miał prawo przeżyć szok kulturowy. Piwo było koloru mocnej herbaty. Wieńczyła je piana tak gęsta, że można było ją kroić nożem i jeść widelcem. Pachniało dziwnie. Już po pierwszym łyku żałowałem, że zdecydowałem się na to wyjście. Czegoś tak cholernie ciężkiego i gorzkiego nie miałem jeszcze w ustach. Boleśnie przekonałem się co to znaczy Extra Special Bitter. Czytaj dalej Słowem wstępu