O mnie

Cześć, mam na imię Piotr i moje hobby to picie piwa. Zapewne właśnie się uśmiechnąłeś i pomyślałeś „Jak nas wszystkich”. Cóż, niezupełnie.

W moim przypadku wszystko zaczęło się w 2011 roku. Umówiłem się ze znajomym na spotkanie,  jako miejsce wskazał pub The Eclipse Inn w Łodzi – lokal stylizowany na angielski, z brytyjskimi piwami podpiętymi do kranów. Kiedy chciałem złożyć zamówienie okazało się, że nie znam żadnego z dostępnych tam piw. Było do wyboru kilka różnych ale oraz opcjonalnie cydr. Kolega polecił mi Bishop’s Finger. Trochę zaskoczyła mnie cena (14 zł), ale uznałem że jest to po prostu jeden z tych „modnych lokali”. Barmanka powiedziała, że przyniesie piwo do stolika, ponieważ jego nalewanie zajmie kilka minut. Wróciłem na swoje miejsce zastanawiając się jakim wielkim problemem jest nalanie piwa, skoro trzeba tyle czekać (byliśmy w lokalu zaraz po jego otwarciu, poza nami nie było nikogo). Kiedy tylko trunek dotarł na stół, zrozumiałem swoją ignorancję. Piwo było inne niż wszystko co dotychczas piłem. Człowiek przyzwyczajony do koncernowych lagerów miał prawo przeżyć szok kulturowy. Piwo było koloru mocnej herbaty. Wieńczyła je piana tak gęsta, że można było ją kroić nożem i jeść widelcem. Pachniało dziwnie. Już po pierwszym łyku żałowałem, że zdecydowałem się na to wyjście. Czegoś tak cholernie ciężkiego i gorzkiego nie miałem jeszcze w ustach. Boleśnie przekonałem się co to znaczy Extra Special Bitter.

Przez kilka kolejnych miesięcy rozkoszowałem się  znanymi polskimi jasnymi lagerami. Ale gdzieś z tyłu głowy powracało to dziwne, tak bardzo inne piwo. Zdecydowałem się na drugie podejście, wybrałem się do tego lokalu ponownie. Miałem szczęście, bo akurat było podpięte ponownie pod kran. Tym razem je doceniłem. I popijałem je kiedy tylko miałem okazję. Wersję butelkową można było dostać w sieci Piotr i Paweł, kiedyś pojawiło się również w ramach Browarni Lidla – od ręki wziąłem całe pudło. Było to w ramach angielskiego tygodnia. I właśnie przy tamtej okazji spróbowałem również innych piw brytyjskich, wziąłem po jednej sztuce każdego. To był mój krok numer dwa – okazało się, że piwo może mieć kompletnie różne smaki. Był sierpień 2016 roku. Postanowiłem spróbować wszystkich piw świata.

Od tamtej pory każde piwo fotografuję przy pomocy telefonu oraz opisuję w jednej z dostępnych aplikacji. Przeszedłem ogromną drogę od tamtej pory – pod wieloma względami. Spróbowałem już prawie 600 różnych piw, poznałem ponad 100 ich gatunków, dowiedziałem się jak wiele polskich piw z browarów regionalnych czy rzemieślniczych jest na rynku. Dodatkowo poprawiłem jakość zdjęć, zdecydowałem się je spersonalizować dodając do każdego moją mini-wersję w postaci figurki Lego, zwiększyłem objętość opisów korzystając z przygotowanych przeze mnie wydrukowanych tabel, a ostatnio połączyłem moją pasję z zamiłowaniem do budowania z Lego – staram się odtwarzać etykiety. Efekty można będzie oglądać w przyszłości na blogu, a na bieżąco można śledzić na Instagramie

Przekonałem się przy okazji, że ilość piw na świecie jest zatrważająca. Nie mam szans osiągnąć swojego celu – w samej Polsce wypuszczane na rynek jest więcej piw niż jestem w stanie spróbować. Bo muszę zaznaczyć jedną rzecz – nie piję piwa zgrzewkami jak to niegdyś bywało. Wolę zapłacić równowartość „czteropaka” za jedno porządne piwo. I tym jednym delektować się wieczorem. Sprawdzić jego barwę, ocenić pianę, określić smak i zapach. Mam z tego zabawę. I na pewno wychodzi mi to bardziej na zdrowie niż poprzedni tryb konsumpcji. Konsekwentnie natomiast nie kupuję drugi raz tego samego piwa, choćby miało u mnie najwyższe noty z możliwych. W tej materii chcę iść do przodu, a nie osiadać na poznanym lądzie.

No dobrze, ale po co ten blog? Nie jestem ekspertem, wybitnym znawcą tematyki. Uczę się cały czas nowych rzeczy. I chcę tą wiedzę uporządkować. Może tym sposobem ułatwię życie wielu innych osobom. Ponadto chciałbym zarazić ludzi chęcią próbowania nowych smaków. Otwarcia się na złocisty trunek, który jest zazwyczaj traktowany jako zwykły, prosty i niepoważny.
Poza tym zawsze powtarzam, że lepiej być znanym pijakiem niż anonimowym alkoholikiem 😉

Szanowny Czytelniku! Jeżeli dobrnąłeś do tego miejsca, chciałbym Ci serdecznie podziękować i pogratulować wytrwałości. Mam nadzieję, że zajrzysz tutaj czasami w poszukiwaniu piwa, wiedzy czy po prostu aby obejrzeć zdjęcia. Jeśli natomiast będziesz chciał abym poruszył jakąś nurtującą Cię kwestię – napisz do mnie. Może uda mi się ją rzetelnie opracować i udostępnić dla wszystkich.

Pozdrawiam!
Piwopijca

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *