Miesięczne archiwum: Marzec 2019

Ekstrawertyk [Golem]

Golem Ekstrawertyk

Wszyscy mamy takiego znajomego, który po piwie (lub sześciu) zatańczy na stole w pubie, powywija kazaczoka na dyskotece czy będzie śpiewał szanty na imprezie pełnej piwnych świrów. Świat potrzebuje ludzi, którzy potrafią uwolnić swoją pozytywną energię.

Ekstrawertycy nie potrzebują dodatkowych wzmacniaczy, ale nie oszukujmy się – piwo jest dobrym katalizatorem, napędzającym dobry humor jeszcze szybciej i efektywniej. Ale psychoanalizę zostawmy specjalistom. Lepiej od ludzkiej psychiki znam się na piwie (co nie czyni mnie również specjalistą 😉 ). Jak było w Ekstrawertyku? Zachęcił mnie chwyt marketingowy „oldschool”. Miałem nadzieję, że poczuję smaki i aromaty związane z początkami mojej przygody z piwami rzemieślniczymi. Niestety moje oczekiwania i zawartość butelki się rozminęły. Fakt faktem, nie było źle. Myślę, że prezentowana APA znajdzie swoje grono fanów. Ja do niego nie będę się zaliczał. Ale kto wie, może to kwestia punktu odniesienia – przed tym oldskulem wypiłem dziesiątki innych reprezentantów stylu. I problemem mogą okazać się moje wymogi, które wzrastając zatarły już wspomnienia pierwszych kroków w świecie kraftu.

Judgment Day [The Lost Abbey]

The Lost Abbey Judgment Day

Zachciało mi się sprawdzić co słychać w piwie za wielką wodą. Miałem pod ręką dwie butle brewed in USA. To była doskonała okazja, by na swoich profilach na Facebook’u i Instragramie zapytać czytelników co zdegustować w pierwszej kolejności.

Jak widać na załączonym obrazku, wygrało Judgment Day uwarzone przez browar The Lost Abbey. Sądu Ostatecznego nie było, armagedon nie nastąpił. Ale powiem szczerze, że jeżeli w życiu po życiu będzie można pić takie piwa, to warto żyć w cnocie, pokorze i z zawsze odprawioną pokutą. Gorzej jeśli okaże się, że będzie serwowane po drugiej stronie barykady. Jak to w życiu, nic nie wiadomo. Wiadomo natomiast, jeśli chodzi o prezentowane piwo – złożone, bogate, pijalne. I zdradliwe – kolejny przykład na dobrze ukryty alkohol przy dosyć wysokim „woltażu”. W skrócie – polecam, choć w tej cenie można kupić kilka równie dobrych piw. W szczegółach, zapraszam do metryczki z degustacji.

Pozdrawiam,
Piotr Kołodziejczyk

Wywiad z Markiem Putą, laureatem Złotego Chmielu 2018

23. lutego 2019 roku miałem przyjemność wziąć udział w gali zorganizowanej przez Bractwo Piwne, podczas której została wręczona nagroda Złotego Chmielu 2018. Jest to najwyższe wyróżnienie przyznawane osobom szczególnie zasłużonym na polu promocji kultury piwnej w Polsce. Tegorocznym laureatem został Marek Puta – jeden z pionierów piwnej rewolucji w Polsce, właściciel Piwoteki (browaru kontraktowego, pubu, sklepu specjalistycznego), współorganizator wielu piwnych wydarzeń, piewca dobrego piwa, jeden ze współzałożycieli Polskiego Stowarzyszenia Browarów Rzemieślniczych.

Marka miałem okazję poznać już wcześniej. W zasadzie w dużej mierze to dzięki niemu mam dostęp do wszelkiego rodzaju piwnych wynalazków. Po ceremonii wręczenia odznaczenia udało mi się namówić go na wywiad. Na wywiad, którego się trochę obawiałem. Bo w dotychczasowym rozmowach Marek przedstawiał się w moich oczach jako człowiek bardzo konkretny, który w jednym zdaniu potrafi wyrazić całkowicie swoją opinię. Obawy na szczęście okazały się bezzasadne – nasza rozmowa trwała prawie godzinę, a Marek miał w zanadrzu sporo ciekawych historii. Czytając dowiecie się m.in. jaki wpływ na łódzką scenę piwną miała walka z dopalaczami, skąd pomysł na uwarzenie piwa ze śledziami, jaka jest kondycja polskiego kraftu oraz jakie są szanse na piwo kooperacyjne Piwoteka-O.S.T.R.

ZAPRASZAM DO LEKTURY