Miesięczne archiwum: Październik 2018

Harder [Kingpin]

Kingpin Harder

Dziś zacznę od zapowiedzi. 13 października w łódzkiej Piwotece miało miejsce kranoprzejęcie Browaru Kingpin. Udało mi się wówczas przeprowadzić wywiad z jego właścicielem, Markiem Kamińskim. I właśnie naszą rozmowę opublikuję jutro. Teraz natomiast napiszę kilka słów o  Rokim „Harder” Boczkoa.

Roki od dziecka nie zdradzał szczególnych talentów. Literki i szlaczki ogarnął nieco później od rówieśników. Nie był też szybki ani skoczny. Cichy, wycofany, odrobinę melancholijny. Przedszkolanki zapamiętały go jedynie dzięki temu, że zmieścił całego resoraka do lewego nozdrza. Jego niezwykły dar ujawniła dopiero szkoła podstawowa. Literki i cyferki nadal ogarniał gorzej od innych. Ale dzięki temu udało mu się skutecznie wzbudzić agresję nauczyciela starej daty, którego uczono łamać opory uczniowskie jeszcze w poprzednim ustroju. I to w jego najmroczniejszej części. Czytaj dalej Harder [Kingpin]

Potion #01 [Brokreacja]

Później mówiono, że człowiek ten nadszedł od północy i wypadł zza winkla za wcześnie. Życie jego pełne było bohaterskich czynów, nie sposób zliczyć ludzi i kobiet, którzy zawdzięczali mu życie. Jego pogoń za chwałą była godna eposów i pomników. Natomiast nie godna jego wielkości była akcja ratunkowa w tych nieszczęsnych katakumbach. A było to tak…

W Krakowie stał równie modny, co nieznany, Browar Brokreacja. Nieszczęściem piwowarów było to, że jego piwnice przylegały do pobliskiego cmentarza. Nocami często dało się słyszeć brzęczenie łańcuchów i podłe chichoty nieboskich stworzeń. Pal licho, że strach było tam zaglądać. Większym problemem były ubywające z piwnic trunki oraz znikające z sejfu złoto. Browarnicy nie mogli spokojnie czekać na swój własny koniec. Musieli znaleźć kogoś, kto będzie w stanie pokonać czyhające w ciemnościach zagrożenia. Mieli to szczęście, że do prowadzonego przez nich wyszynku zaglądały różne dziwne typy: hobbity, elfy, beergeeki i wszelkiego rodzaju inne hipsterstwo. Wywiesili więc ogłoszenie: ręka córki, której nie mamy, i darmowe beczki brzeczki dla tego, kto nasz problem rozwiąże. Czytaj dalej Potion #01 [Brokreacja]

Americano [Brodacz]

Brodacz Americano

<beeeeep>
Po kilkudniowej przerwie wysyłam znak życia. Nie chorowałem, nie zapiłem i nie leniłem się. Wręcz przeciwnie – przepisywałem wywiad, który w tej chwili czeka na autoryzację. Jak tylko ją uzyska – od razu się nim podzielę. A póki co czas na kolejne piwo.

Nadszedł czas na Americano, oczekujące na swoje 5 minut od czasu Street Beer Festiwalu, zorganizowanego z okazji urodzin Łodzi. Udało mi się zakupić butelkę bezpośrednio na stoisku browaru za 10 zł. Stylistyka etykiety jest cechą rozpoznawczą Brodacza, nie sposób jej pomylić na półce z konkurencją. Dorzucam do tego bardzo pozytywną ekipę, którą miałem okazję spotkać  w Łodzi dwukrotnie. Mimo że były to dwa różne składy, było o czym pogadać. Czytaj dalej Americano [Brodacz]

Mysterious IPA [Maryensztadt]

Maryensztadt Mysterious IPA

Czas na kolejne piwo będące wyzwaniem rzuconym mi na Instagramie. Wybór padł na Browar Maryensztadt, kniecznie w puszce. Zjawisko rzadkie jeżeli chodzi o polskie piwo rzemieślnicze. Ale jestem spokojny, że i ta forma z czasem się rozpowszechni. Puszka jest wygodna, dodatkowo mniejsza pojemność ma również sporo plusów.

Prosta w utylizacji, lżejsza, nie potłucze się. Chroni przed naświetleniem, można ją otworzyć bez dodatkowego sprzętu, który nie zawsze przecież mamy pod ręką. Legendy miejskie głoszą, że ma w sobie piwo gorszej jakości niż butelka. Wsadźmy je jednak między bajki. Czas jednak skupić się na zawartości, a nie opakowaniu. Czytaj dalej Mysterious IPA [Maryensztadt]

Tropical Little [Wrężel]

Wrężel Tropical Little

Co jest potrzebne, aby przetrwać w tropikach? Porządna maczeta i odpowiednie nawadnianie się. Co prawda mając ostrze w dłoni można pozyskiwać wodę z pnączy i  sok z owoców. Tylko po co, skoro można to wszystko znaleźć w butelce?

Po butelkę z kolei nie trzeba lecieć daleko, wystarczy wyskoczyć do sklepu. Na półkach wszelkich lokali handlowych jest w czym wybierać. Jeżeli o mnie chodzi, Tropical Little znalazłem w Lidlu, w cenie 6,99 zł. Do jego otwarcia użyłem co prawda noża, ale zależało mi na nie uszkodzeniu kapsla. W warunkach spartańsko-bojowych również da się to wykonać. Ale otwierania butelki zębami mimo wszystko nie polecam. Czytaj dalej Tropical Little [Wrężel]