Miesięczne archiwum: Marzec 2018

Dzień Wolny [Browar Za Miastem]

Za Miastem Dzień Wolny

Święta dla każdego oznaczają coś innego. Niektórzy rozpatrują je przez pryzmat Misterium, inni przez pryzmat czasu rodzinnego, są i tacy którzy czekają na dobrą wyżerkę (pozdrowienia dla niektórych studentów). Ale niemalże dla wszystkich jest pewien element wspólny. Jest to dzień wolny.

Mistrzem patelni czy odkurzacza nie jestem, ale mimo to lubię sobie odpocząć po znojach codzienności. A jeśli relaks, to (w moim przypadku) bezwarunkowo przy piwie. Wybór padł na Dzień Wolny – pszeniczniaka zakupionego bezpośrednio na stoisku Browaru Za Miastem podczas Targów Piwa w Łodzi. Wszystko się zgadzało tematycznie – i nazwa, i etykieta. Efekt jak na załączonym obrazku. Co było w butelce? Piwo uwarzone bardzo poprawnie. Jego barwa była pomarańczowa, nieprzezroczysta. Wieńcząca je wolno opadająca, biała piana, która była średniej wysokości, gęsta i drobnopęcherzykowa. W zapachu klasyka – możemy poczuć pszenicę ozdobioną aromatem banana i goździków. Gdzieś w bardzo głębokim tle wyczułem cytrusy, ale może to być efekt przemęczenia 😉 Smak słodkawy z lekką goryczką i kwaskiem w finiszu. A pierwsze skrzypce grają w nim pszenica, goździki i banan. Ciało pełne, średnio gazowane. Polecam osobom, które rozpoczynają swoją przygodę ze stylami innymi niż niesławne choć słynne jasne pełne.

Pozdrawiam,
Piotrek

Jopejskie [Olimp]

Olimp Jopejskie

Oprócz tego, że piwa pijam i opisuję, sam o nich również czytam i staram się śledzić co tam w sieci piszczy. Bez dwóch zdań jednym z głośniejszych przypadków ostatnich miesięcy było piwo historyczne, które zostało pokazane na komercyjnej scenie przez Browar Olimp. Byłem tak ciekaw, że zostawiłem je na specjalną okazję. A że wczoraj były moje urodziny – okazja była właściwa. Sto lat ja! 😉

Gdybym zaprosił Was do stołu i podał Wam do spróbowania Jopejskie, raczej nie powiedzielibyście, że to piwo. Butelka zakorkowana i zalakowana. Swoje otwarcie oznajmia pięknym wystrzałem. A w środku znajdziemy oleisty płyn o konsystencji syropu. Barwa ciemnobrązowa, pochłaniająca światło. Namiastka piany pojawia się po przelaniu, jednak równie szybko znika. Bukiet zapachowy jest bardzo bogaty, pieprzny i słodki zarazem. Wyczułem wytrawne czerwone wino, sos sojowy, przyprawy, zioła, drewno, suszone owoce. Smak jest spójny z zapachem. Goryczka zostaje bardzo szybko przykryta słodyczą, lekki kwasek przechodzi w wytrawny finisz. Na języku grają czekolada, suszone owoce, gorzkie wiśnie, daktyle, sos sojowy, przyprawy oraz wytrawne wino. Piwo jest niegazowane, ciało pełne. Problemem może być cena – za buteleczkę 100 ml przyszło mi zapłacić 39,00 zł. Ale w zamian dostajemy, jak to mawia młodzież, sztos. Coś w sam raz na celebrowanie rocznicy narodzin 😉

Pozdrawiam,
Piotrek

Krasna Jędza [Gloger]

Gloger Krasna Jędza

Chciałbym napisać, że trafiłem na świetne piwo. Chciałbym napisać, że spędziłem przy nim miły wieczór. Chciałbym napisać, że polecam Krasną Jędzę i będę do niej wracać w przyszłości. Ale nie będę kłamał.

Cena jak na piwo rzemieślnicze – przystępna. Swój egzemplarz trafiłem w Lidlu, kosztował 6,49 zł. Spojrzałem na etykietę – goryczka na wysokim poziomie. Zapowiadało się dobrze.  Barwa piwa zachęcała – szklanka mieniła się od koloru mocnej herbaty wpadającej w rubin. Piana niestety była nikła i bardzo szybko zniknęła. Dalej było już coraz słabiej. W nozdrza uderzały przede wszystkim słody, karmel dominował. Gdzieś w tle unosiła się śliwka i trochę ziół. Całość okraszona była zapachem chmielu, jednak nie był on przyjemny. Potwierdziło się to w smaku – chmiel sprawiał wrażenie starego, zwietrzałego. Smak był słodowy, ponownie dominował karmel. Goryczka została niemalże wykończona słodowością. Wysycenie było średnie, ciało pełne. Na początku wspomniałem, że cena była przystępna. Ale w zderzeniu z efektami wewnątrz butelki była mocno przesadzona.

Pozdrawiam,
Piotrek

Dry Knight [Dziki Wschód]

Dziki Wschód Dry Knight

Gdy zapada zmrok, pojawia się on. Superbohater strzegący swego miasta przed kiepskimi piwami. Choć wie, że jego walka jest bezcelowa, nie poddaje się. Ma świadomość, że każde jedno gardło ocalone przed marnym lagerem warte jest zachodu. No, może wschodu. Dzikiego Wschodu.

Wstępniak może i słaby, na szczęście nie żyję z pisania – nie musicie martwić się o moje dzieci. Natomiast samo piwo jest bardzo dobre, dawno nie było mi dane wypić porządnego Stouta. Dry Knight kupiłem bezpośrednio od chłopaków z browaru podczas Targów Piwa w Łodzi w cenie 12 zł za butelkę. Zawartość była w kolorze ciemnego brązu wpadającego w czerń. Piana była brązowa, gęsta, średniej wysokości, redukowała się niespiesznie do pierścienia przy szkle. W zapachu przede wszystkim czekolada, przebijała się również kawa. Smak wytrawny, czekoladowy, kremowy, z odrobiną kawy i kwaskowości. Alkohol niewyczuwalny, miało przyjemny finisz. Ciało pełne, słabo gazowane. Zdecydowanie umiliło mi wczorajszy wieczór, zakup był udany. I przywołał ciepłe wspomnienia z samych Piwowarów.

Pozdrawiam,
Piotrek

Piwo Nowohuckie [Twigg]

Twigg Piwo Nowohuckie

Dzisiaj zacznę nieco filozoficznie. Przeciwieństwem życia jest śmierć, szczęścia jest smutek, a dobra jest zło. I czasem aby docenić życie, trzeba otrzeć się o śmierć. Aby docenić szczęście, trzeba czasem zaznać smutku. A żeby docenić dobre piwo – trzeba czasem wypić jakieś złe.

I takie niestety trafiłem wczorajszej nocy. Piwo Nowohuckie zostało określone przez Browar Twigg jako Polskie Jasne Ale. Wierzę w dobre intencje, ale z takim określeniem stylu piwa się nie zgodzę. Przypominało mi raczej ciut cięższego lagera, bez wyrazu w słodzie i z ukrytym chmielem. Jeśli więc próbowaliście lub będzie Wam dane to zrobić – nie wyrabiajcie sobie opinii o całym stylu na podstawie tego egzemplarza. Czytaj dalej Piwo Nowohuckie [Twigg]